Kim jest twórca Bitcoin Satoshi Nakamoto? Czy to w ogóle ma znaczenie?

17 lutego 2021

Australijczyk Craig Wright może być tajemniczym twórcą Bitcoina. Ale to samo zostało powiedziane wcześniej o innych – waluta jest większa niż jedna osoba

Funkcjonariusze Australijskiej Policji Federalnej przeszukują dom prawdopodobnego twórcy bitcoinów Craiga Stevena Wrighta. Zdjęcie: David Gray / Reuters

Funkcjonariusze Australijskiej Policji Federalnej przeszukują dom prawdopodobnego twórcy bitcoinów Craiga Stevena Wrighta. Zdjęcie: David Gray / Reuters

Ostatnia modyfikacja: wtorek, 16 stycznia 2018 r., 15.58 GMT

Craig Wright, australijski naukowiec, może być tajnym twórcą kryptowaluty bitcoin, zdemaskowanym przez anonimowego hakera po siedmiu latach w cieniu. Albo może być celem – może nawet sprawcą – jednego z najbardziej drobiazgowych oszustw ery internetu.

A jednak, co zadziwiające, niezależnie od tego, co jest prawdą, wynik prawdopodobnie będzie miał tylko najmniejszy wpływ na przyszłość bitcoina. Waluta jest teraz większa niż jej twórca, który nie był otwarcie zaangażowany od 2010 roku, a zdecentralizowane zarządzanie jest wbudowane w sam rdzeń bitcoina, często z błędem.

Ale to nie powstrzymało od lat szalejącej ciekawości, kto stworzył walutę stojącą za pseudonimem Satoshi Nakamoto, osobę (lub grupę) z majątkiem szacowanym na około 250 milionów funtów. Jeśli to Wright lub Wright pracujący w tandemie ze swoim zmarłym przyjacielem Dave’em Kleimanem, to ta zagadka zostanie rozwiązana.

Ale pozostało prawie tyle pytań. Po co gromadzić fortunę, która osiągnęła szczyt w wysokości prawie 750 milionów funtów i nie dotknąć ani grosza, o czym świadczy publiczny rejestr transakcji zapisany w księdze walutowej, „blockchain? Po co rezygnować z powierzchni Ziemi w 2010 roku (z wyjątkiem jednego publicznego oświadczenia w 2014 roku, aby zaprzeczyć, że jest Dorianem Nakamoto, którego Newsweek wymienił jako założyciel bitcoinów)?

A dokumentacja, która doprowadziła do ostatnich zarzutów, budzi więcej pytań: jak Wright mógł tak długo pozostawać w tajemnicy, skoro był skłonny podkradać nazwisko Nakamoto, aby zapewnić sobie korzyści w sprawach podatkowych i lobbingu politycznym, jak sugeruje jeden z e-maili? I skąd ten dziwny wzorzec usuwania i ponownego publikowania niektórych publicznych dokumentów potwierdzających zarzut? Jeden post na blogu został najwyraźniej opublikowany w 2009 roku, usunięty, a następnie opublikowany ponownie pięć lat później; jego lustro najwyraźniej trafiło do Google we wrześniu 2015 roku; Wydaje się, że klucz szyfrujący powiązany z postem został utworzony przy użyciu wersji oprogramowania wydanej w 2014 r., mimo że została przesłana w 2008 r.

Publiczny zapis dotyczący Nakamoto zawsze niewiele ujawniał. Twórca bitcoina wykazał się niekwestionowanymi zdolnościami technicznymi, łącząc szereg wcześniej istniejących innowacji w całkowicie nową koncepcję, która po raz pierwszy oferowała możliwość prawdziwie zdecentralizowanego, zbywalnego, cyfrowo natywnego towaru: bitcoina. Pozostawili też dość duży zbiór pism, głównie natury technicznej, wynikający z ich aktywnego udziału w dyskusji wokół bitcoina w pierwszym lub dwóch latach jego życia.

Dorian Satoshi Nakamoto, lat 64, którego Newsweek zidentyfikował jako założyciela Bitcoina, rozmawia z mediami w swoim domu w Temple City w Kalifornii. Zdjęcie: Zuma / Rex

Ale jeśli chodzi o praktyczne wskazówki do osoby lub osób za ekranem, jest bardzo mało: żadnych postów o ich życiu osobistym, nic nie łączącego kont, których używali z innymi w sieci, żadnych wpadek ujawniających małe prawdy o ich tożsamości. Nawet informacje bierne były dziwnie skąpe na ziemi. Posty i e-maile zostały wysłane w rozproszonych momentach, sugerując brak linków do żadnej strefy czasowej; pisownia byłaby brytyjska lub amerykańska (te zakłócające czynniki, oczywiście, można teraz wytłumaczyć twierdzeniem, że Satoshi to dwie osoby, jedna australijska i jedna amerykańska). Nakamoto pojawił się z eteru, w pełni uformowany, zrzucił Bitcoin na świat, a następnie zniknął prawie tak szybko.

W rezultacie musieliśmy spróbować poskładać razem, kto mógł stworzyć walutę z najprostszej wskazówki: samego bitcoina. Wielu przypuszczało, że stojące za tym innowacje mogły pochodzić jedynie od kogoś, kto już działa w dziedzinie cyfrowej waluty. Stąd nazwiska, takie jak amerykański informatyk Nick Szabo i nieżyjący już koder Hal Finney (który był jednym z pierwszych użytkowników bitcoina), często były wrzucane do tej mieszanki – i zawsze stanowczo odmawiano.

Dla Newsweeka była jeszcze jedna wskazówka: sama nazwa Nakamoto. W marcu 2014 roku reporterka Leah McGrath Goodman zidentyfikowała Amerykanina pochodzenia japońskiego, Doriana Satoshi Nakamoto, jako prawdziwego Satoshi, wskazując na jego historię jako inżyniera i jego wolnościową politykę. Jednak zdezorientowane zaprzeczenia Doriana Nakamoto wydawały się wystarczająco wiarygodne, szczególnie po tym, jak odniósł się do waluty „bitcom.

Ostatecznie jednak może nie mieć znaczenia, kto stoi za bitcoinem. Od samego początku waluta była produktem jej użytkowników – dosłownie. Każdy, kto uruchamia komputer „wydobywający, spalający cykle procesora w celu weryfikacji transakcji pod kątem szansy na gratkę bitcoin, ma wpływ na sposób działania sieci, a większych zmian nie można wprowadzić bez zgody co najmniej połowy tych górników.

Główne liczby w tej walucie już wcześniej próbowały przeforsować własne zmiany i nie poszło to dobrze. Społeczność jest zbyt rozproszona, zbyt idealistyczna i zbyt heterogeniczna, by nadążać za wypowiedziami z wysokości. I niewiele jest sugestii, że to się zmieni, jeśli Nakamoto przyjdzie z zimna.

Ostatecznie jest jeden główny efekt, jaki może mieć powrót Nakamoto: likwidacja, jeśli tego chcą, ponad 1 miliona bitcoinów, największego pojedynczego skarbu w historii waluty. To spowodowałoby załamanie giełd, zmieniając już niestabilny kurs walutowy w kolejkę górską.

Ale nawet to w końcu umrze. Historia Bitcoina jest większa niż Satoshi Nakamoto iz pewnością większa niż Craig Wright.

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy